• Start
  • W cieniu wielkiego drzewa.

W cieniu wielkiego drzewa.

W cieniu wielkiego drzewa.

- Tancerz, choreograf, wielokrotny mistrz Polski, organizator imprez kulturalnych, wychowawca, instruktor, opiekun mistrzowskich par. Zakochany w tańcu. Świadomie realizujący swe marzenia. Kochający swą pracę. Miły i kulturalny. Zawsze dobrze ubrany, wręcz wychuchany. Nie dziwi nikogo jego modna koszula, dobrze dobrany krawat, specjalny garnitur do tańca. Samodzielny i wykształcony. 2 pkt. więcej na egzaminie wstępnym a zostałby lekarzem, ukończył za to pierwszy rok fizyki medycznej. Zrezygnował wiedząc, że to nie to.

Tytuł magisterski uzyskał na wydziale Zarządzania. Krótko mówiąc jest księgowym. Lubi towarzystwo i szanuje swych przyjaciół. Czasami jest trochę samotny i zrzędliwy. Od czasu do czasu narzeka na zdrowie. Dba o nie. Jak nikt potrafi wiązać warkocze. Niewysoki, trochę zbyt czarny jak na mieszkańca środkowej Polski, szczupły. Porusza się lekko i miękko. Jednym słowem - Norbert, dwoma - Norbert Późniewski.Pochodzi z Ostrołęki, więc z za miedzy. Rodzina, a w szczególności tata, nie specjalnie popierał jego skłonności do tańca. Historia może nie tak dramatyczna aby napisać scenariusz musicalu, ale trzeba było perswazji i dyplomacji by ojciec się zgodził na fanaberię syna. On, czyli Tata oraz jego ojciec malowali i rysowali. W tej sztuce upatrywali też rozwoju talentów artystycznych "latorośli". Stało się inaczej. Od razu wiedział, że chce tańczyć. Pierwsze kroki taneczne stawia w zespole "Ostrołęka" pracującym pod batutą Jerzego Białobrzeskiego. Następnie staje się częścią Zespołu Pieśni i Tańca "Kurpie". Aż dociera do Warszawy pod opiekę Jana Łosakiewicza i tu ostatecznie zapada na nieuleczoną dotąd chorobę powszechnie zwaną tańcem ludowym. Kończy kurs tańca ludowego, potem współczesnego i teorię tańca w Akademii Muzycznej w Warszawie. Drogi czytelniku, jeżeli dotarłeś do tego miejsca znaczy to, że zainteresowała Cię ta historia. To "zajefajnie" bowiem teraz nadszedł czas na test lub dokonanie tzw. intelektualnej paraleli. Sprawdź swoje samopoczucie porównując dokonania swego życia. Jeżeli przekroczyłeś te przedstawione powyżej możesz spać spokojnie, jeśli nie, nie załamuj się. "Wszystko się może zdarzyć, gdy głowa pełna marzeń". Połóż się wygodnie i marz. To Cię podniesie na duchu. Wróćmy teraz do meritum. Norbert (mogę tak mówić bo znamy się już parę lat), więc Norbert jest gadułą i na zadawane pytania - gdybym mu nie przerywał - odpowiadałby do dzisiaj. To dobrze. Udzielając wywiadu należy się liczyć z koniecznością artykułowania swych myśli i przemyśleń. Przeczytajmy teraz kilka słów wypowiedzianych przez odtwórcę głównej roli.
- Najważniejsza jest praca z ludźmi, pokazywanie jak można tańczyć. To tak jakby być szoferem i jednocześnie silnikiem. Czuję mój taniec. Odczuwam każdy ruch w muzyce. A muzyka staje się moim przewodnikiem i nauczycielem. Ruch, jak włosie pędzla odpowiedzialne za strukturę obrazu, wzorem impresjonistów, nakłada cienkie warstwy uczuć i wrażeń na trójwymiar przestrzeni, oddając w ten sposób coś więcej niż życie - marzenie.
- Nie mam marzeń, których nie można zrealizować. Nie opuszczają mnie również moje pragnienia związane z choreografią, zawsze znajduję muzykę, która mnie inspiruje.Image

Interesuje mnie taniec ludowy ale inny, mój własny. Z geometrycznej konstrukcji znanego mi tańca trzeba uwolnić wirtualny świat i nadać mu inny kształt. Trochę się rozbrykałem. Sorry.

- "Folklor to wiocha i tyle" tak mówiono i myślano kiedyś, teraz się to zmienia. Tańczyć ludowe nie znaczy wytupać i wybiegać oberka, napić się gorzałki na scenie - by upozorować prawdę czy zajrzeć pod sukienczynę dziewczynie by dowieść męskości naszych protagonistów. Dzisiaj w moim świecie, My tancerze tańców polskich, nie czujemy się gorzej od innych, niegdyś stawianych na piedestał form tanecznych. My również jesteśmy wykształceni i bardzo sprawni. Dzisiaj to My sięgamy po nowe formy i techniki taneczne jakże częściej od innych, zajmujących się tańcem. Gdybym miał budować zespół, zrobiłbym go podobnie do Pana Jana. (Jana Łosakiewicz przyp. redaktora) Tak mi się zdaję, a może tak bym bardzo chciał. Pewnie dlatego tak trudno rozstać mi się z "Warszawianką". Niby wiem, że czas na młodych i kolana już nie te. Wymagania są także coraz wyższe i męczące. A jednak jeszcze trwam. Pewnie już niedługo, ale jednak trwam.

- Od kilku lat koncentruję się na pracy z dziećmi. Na nich zależy mi najbardziej. Tu realizuję swoje pomysły, tutaj zdaję sobie sprawę z tego jak wiele zależy ode mnie. Pomysły przychodzą mi w bardzo dziwnych sytuacjach: w smażalni ryb, w aptece w drodze do domu. Ekscytujące jest tworzenie i obserwacja tworzenia. Oho, po takich wypowiedziach wyczuwam w sobie duże pokłady egocentryzmu, ale mam nadzieję nie przeszkadzają one innym. Lubię dzieci, inaczej, lubię nasze dzieci. Ofiarowuję im to, co chciałbym sam otrzymać będąc w ich wieku. Czasami myślę: ile można dokonać trafiając na właściwych mentorów. Jestem młodym człowiekiem i dopiero się uczę. Bardzo szanuję moich nauczycieli. Wiele zawdzięczam p. Hannie Chojnackiej ale przede wszystkim p. Janowi Łosakiewiczowi. Z pewnością dzięki nim, jestem dzisiaj tym kim jestem. Szanowni Państwo, zwracam się do swoich profesorów - bardzo Wam dziękuję. Życia nie starczy, by się dostatecznie odpłacić. Wracając do zespołu mylnie i często nazywanego "Małą Warszawianką" nie jestem jego alfą i omegą, współpracuje z Moniką Jasińską i Przemkiem Marcyniakiem kierownikiem młodzieżowej kapeli.

- Właśnie, jak się układa współpraca z Moniką ? - Czy fakt, że czasami zapominają o Tobie przedstawiając zespół nie deprymuje Ciebie ?

- Nie, myślę, że uzupełniamy się i jeżeli chcemy mieć dobry zespół powinniśmy ze sobą współpracować. To współdziałanie zdaje egzamin. Monika jest profesjonalistką, a choć czasami współpraca z zawodowcami nie jest prosta z pewnością jest efektywna. Wyznajemy wspólnie jedną zasadę: nie dajemy dzieciom nadziei jeśli nie widzimy szansy na sukces. To wiele upraszcza i stwarza możliwości innym.

Na koniec gdybym miał sposobność przekazania innym czegoś w rodzaju zawodowego credo, chciałbym aby były tym następujące zdania: Nie obawiajcie się przebywać w cieniu wielkiego drzewa i róbcie to, co uważacie za ważne.

<JW