|
Trzask prask Panie Dziejaszku i już koniec. Dopiero co się zaczęły a już zaczął się proces zapominania. I to o czym, o turnieju jaki odbywa się w Polsce jeden raz w roku. O turnieju o Mistrzostwo Polski. Aby jednak pozostał ślad w naszych annałach (nie tylko w dokumentacji) postanowiłem napisać krótkie sprawozdanko z dopiero co zakończonego święta tańca polskiego. Olsztyńskie Mistrzostwa Polski wniosły do historii naszej dyscypliny kilka niezwykłych zdarzeń.
Nie będzie już przyznawanych tytułów Mistrza Polski w kategorii pierwszej, więc ten tegoroczny stał się ostatnim. Przy okazji, składam serdeczne gratulacje malutkiej parze z Dobczyc oraz jej instruktorowi Adrianowi Kulikowi za zwycięstwo w tej konkurencji. Nie znaczy to wszakże, że nasze najmłodsze pary zaprzestają rywalizacji w turniejach. Po prostu będą ich również obowiązywać przepisy i regulaminy właściwe dla wszystkich.
W czwartej kategorii widzowie stali się świadkami niezwykle ciekawej rywalizacji. Do ostatniej chwili decydowały się losy pierwszego miejsca. Aktorami tego wydarzenia były pary Karol Garczyński i Karolina Stańczak z „Warszawianki” oraz Konrad Grabowski i Aleksandra Nałęcz z „Kurpiów”. Ostatnie turnieje wskazywały na jednego możliwego zwycięzcę – parę z Warszawy. Zarówno technika jak i piękne (słowo piękne nie zostało użyte kurtuazyjnie) układy taneczne poddawały w wątpliwość możliwość skutecznego rywalizowania z tą parą. Życie jest jednak pełne niespodzianek. Nowa sukienka na zupełnie „nowej” Aleksandrze wreszcie pozwoliła ją zauważyć. Wokół niej pewnie i po mistrzowsku wywijał Konrad. Para z Ostrołęki rewelacyjnie zaprezentowała swój program indywidualny. Krakowiak i oberek mimo silnego nacisku drugiej w kolejności pary jeszcze sytuował Ostrołęczan na czele listy. Wszelkie wątpliwości rozwiane zostały w kujawiaku i mazurze. Mistrzami zostali tancerze z Warszawy. Przyznać jednak trzeba, że tak wygrywać i w takim stylu przegrać to i honor i chluba. Jeszcze raz składam gratulację zwycięzcom i zdobywcom tytułu wicemistrzowskiego.
Podobnie wiele działo się w kategorii V. Tym jednak razem o prymat rywalizowały dwie pary z jednego zespołu: z ZPiT UW „WARSZAWIANKA”. Właściwie wszystkie układy taneczne zasługiwały na sędziowskie jedynki. O zwycięstwie zdecydowało (moim zdaniem) jedynie odczucie piękna różnie (nie znaczy tendencyjnie czy nieobiektywnie) interpretowane przez sędziów. Zwyciężyła para Maciej Jankowski i Karolina Przyborowska. Wicemistrzami zostali Wojciech Chylewski i Katarzyna Golba. Gorąco i szczerze gratuluję Wam wspaniałych wyników. W ramach rywalizacji par kategorii V należy zwrócić uwagę na jeszcze jedną parę. Jarosław Burdziuk i Żaneta Podobińska reprezentujący ZPiT „Malbork” od dłuższego już czasu „dobijali” się do czołówki polskich par kategorii V. Ostatnie turnieje z udziałem tej pary pokazały ich duże umiejętności i wysoką klasę prezentacji. Trzecia lokata i brązowy medal mistrzostw budzą szacunek i świadczą o dużym potencjale tej niezwykle sympatycznej pary.
W drugiej kategorii zwycięstwo pary z Krakowa nie było niespodzianką. Choć poziom był wyrównany krakowska para zaprezentowała się zarówno elegancko jak i pewnie na parkiecie. Wszystkich nas cieszą coraz lepsze wyniki par krakowskich. Z radością zatem gratulujemy i zwycięzcom i ich instruktorce Marzenie Kaczmarczyk.
Kilka słów o kategorii VI. Klasą dla siebie była para z Rzeszowa: Kamil Dołhan i Jadwiga Madej. Na parkiecie zachwycili nas techniką i choreografią. Po prostu sztuką taneczną. Szkoda, że nie rywalizują w kategorii V. Na pewno byliby ogromną konkurencją dla najlepszych. Ściskam Wasze ręce i rękę Romualda Kalinowskiego (instruktora mistrzowskiej pary).
Kategoria VII zwykle kumuluje wokół siebie wiele emocji. I tym razem bez nich się nie obyło. Rywalizacja o pierwsze miejsce odbyła się między parami z zespołu „KUŹNIA ARTYSTYCZNA”. Wiele można by mówić o uroku i radości jaką dają nam występy tych par, zwrócę jednak uwagę na wydawać by się mogło sprawę drugoplanową – kostiumy. Świadomie używam słowa kostium bowiem ubiór pary Państwa Radziwiłłów z pewnością zasługuje na to miano. Gdybym mógł ująć to co widziałem jednym słowem powiedziałbym – sensacja. Nowość jaka została nam zaoferowana posiada nie tylko klasę i formę godną naśladowania, posiada piękno, elegancję i nostalgię zawartą w tradycji. BRAWO, brawo i jeszcze raz brawo. Oprócz tego, składam gratulacje za wspaniałą pracę i cudowne prezentacje dla Agnieszki Nagnajewicz autorki zwycięskich prezentacji.
W trzeciej kategorii rzadko można przewidzieć zwycięzcę. Jest to kategoria wymagająca i wyrównana. Tym razem wygrać także nie było łatwo. Mistrzami Polski została para z Puław Gabriel Raj i Aleksandra Łukanowska pracująca pod batutą pani Anny Rolskiej. Przy okazji chciałbym podzielić się z Wami odczuciem, które mnie ujęło a i łza zaszkliła się w oku przecież doświadczonego uczestnika turniejowych zmagań. W czasie wręczania medali parom z kategorii trzeciej, za sceną, schowana w płachtach horyzontu stała mała zapłakana dziewczynka. Łzy świecącymi groszkami zsuwały się z oczu i policzków spadając na dłonie i skrzyżowane na piersiach ramiona. Nie trzeba było pytać o powód. Pani Ania (Rolska) po prostu płakała ze szczęścia. To cud i szczęście, że jesteście takimi instruktorami aby wspólnie z podopiecznymi przeżywać chwile i te dobre i te gorsze. Że jest w Was tyle uczuć którymi darzycie swoich uczniów. Czy mali tancerze i tancerki zauważają w Waszych oczach łzy szczęścia towarzyszące ich zwycięstwom. Ja to widzę. Widziałem także, jak ukradkiem ocierając oczy z trudem przełykając ślinę Adrian Kulik ratował swoją ”męską reputację” w trakcie przyjmowanych gratulacji od koleżanek i kolegów instruktorów. Widziałem kilka lat temu, jak Jan Łosakiewicz po prezentacji kara mazurowego swojego zespołu płakał ze szczęścia siedząc samotnie w sędziowskim pokoju. Drodzy instruktorzy i wychowawcy! Choć słowa te powinny być wypowiedziane przez rodziców Waszych podopiecznych a nie jednego z Was wypowiem je ponieważ w jakimś stopniu czuję się odpowiedzialny za nasz ruch i polskie tańce: Dziękuję Wam za dobre, pełne uczuć i zrozumienia wychowywanie dzieci i młodzieży. Za waszą mądrość i nie opuszczanie rąk w trudnych chwilach. Za opiekę, za młodzież tańczącą tańce polskie, za ich i Wasz przyjazny stosunek do siebie i rywalizacji. Za niewysłowioną radość, którą daje mi widzenie Was i uczestnictwo z Wami w dziele wspólnie tworzonym. Jarosław wojciechowski. I to już koniec (sprawozdania).
|