• Start
  • Szyszkin - to brzmi dumnie.

Szyszkin - to brzmi dumnie.

Szyszkin - to brzmi dumnie.

Każdy z Nas Go zna. Widzi skromnie przemykającego pomiędzy dziesiątkami dzieci "swoich" i cudzych. Druh, (dzieci i młodzież z Siemiatycz zwracają się do Niego - Druhu), instruktor tańca, choreograf, sędzia, nauczyciel, wychowawca, radny, działacz społeczny, organizator życia społecznego, prawdziwy przyjaciel, na którego można liczyć - wszystkie te tytuły z godnością nosi na swych barkach. A ciężar to nie lichy. Wie o tym każdy, który choć raz był potrzebny przyjaciołom. Krzyśka znam już dobrych parę lat.
Jest absolwentem Akademii Wychowania Fizycznego i byłym tancerzem Zespołu Pieśni i Tańca PODLASIE z Białej Podlaskiej. Jest również założycielem i duchem zespołu Małe Podlasie z Siemiatycz - to mówię przypadkowym czytelnikom. Pamiętam dobrze jak na pierwszym turnieju tańców narodowych w Warszawie pojawił się z zespołem. Prowadził za rączki malutkie, dzisiejsze studentki i maturzystki. Dzisiaj niewiele się zmieniło. Image

Wczorajszy turniej tańców polskich w Białej Podlaskiej przywiódł kilka setek dzieci, młodzieży i dorosłych. Pośród czeredy małych tancerek i tancerzy stał druh Krzysztof skrzętnie notując występy i wyniki swoich podopiecznych w małym zeszyciku. Każdy popis był ważny, każdy maluch otrzymał po występie swoją "piątkę", a każda maleńka tancerka z radością rzucała się na szyję swego wychowawcy i trenera. Pomyślałem, że nikt w "Małym Podlasiu" nie mógł się nigdy poczuć niezdolnym albo, co gorsza samotnym. Oj nie łatwo jest być instruktorem. Instruktorzy mają bardzo dużo problemów, wiem to ze swojego doświadczenia. Największą zmorą jest moment, gdy ktoś odchodzi z zespołu. Wytwarza się swoista "dziura", której nie sposób załatać. Wielu młodych adeptów sztuki tanecznej z Siemiatycz opuściło rodzinne miasto. Z pewnością nie znaczy to, że wszyscy zaprzestali tańca. Dzisiaj część z nich jest członkami studenckich zespołów tanecznych, reprezentują swoją uczelnie, ale i rodzimy zespół, Siemiatycze i druha Krzysia. Tak, wszystkim zapewne znane jest przysłowie lub groźba szeroko znana w środowisku nauczycieli; obyś cudze dzieci uczył. Ten, który ukuł to powiedzenie zapewne nie miał na myśli Krzyśka i jemu podobnych.
Czytelniku, jeśli dotrwałeś do tego momentu chciałbym abyś wiedział, iż nie jest to pean na cześć i chwałę Szyszkina, ale kilka myśli autora, które nieustannie dotykają głowy i serca ilekroć obserwuję to niezwykłe, niedzisiejsze a jednak autentyczne zjawisko ludzkie pełne mądrości, wrażliwości i miłości do swych podopiecznych. Gdybym był prezydentem wręczyłbym Ci krzyż mocny i złoty, najbardziej jednak chciałbym nadać Ci, druchu medal większej wartości, bo spleciony z dobrych myśli twych podopiecznych i przyjaciół.