• Start
  • Nie ma takich pieniędzy, których nie warto byłoby wydać …….

Nie ma takich pieniędzy, których nie warto byłoby wydać …….

Nie ma takich pieniędzy, których nie warto byłoby wydać …….

Dwie sale do tańca należące do puławskiego RCKU od rana zapełnione są młodzieżą i dziećmi z Zespołu Pieśni i Tańca „Zamojszczyzna”. Ze świetlicy słychać gromki śpiew utkany z dziecięcych głosów. Dźwięki pianina, akordeonu, przytupów, śmiechów i okrzyków zawładnęły okolicą. Tylko deszcz za oknami smutno leje się strumieniami z lipcowego nieba.POWIĘKSZ OBRAZEK

Cztery grupy (to ponad 80 osób), uczestników warsztatów tanecznych, co dwie godziny, na 15 minut, przerywają pracę nad techniką i programem artystycznym. Zmieniają się instruktorzy prowadzący zajęcia. Jest to czas na odpoczynek, szybki telefon, czy kęs czekoladowego smakołyku. Na krótką chwilę zmęczone nogi w równych rzędach opierają się o ścianę. Wraz z pojawieniem się instruktora, pojawiają się nowe zadania, nowe trudności, czasem też bezkompromisowe konsekwencje dawnych niedoskonałości. Zdobycie nowych umiejętności trzeba okupić pracą i niekończącymi się powtórkami. Wiedzą o tym wszyscy kochający taniec.

POWIĘKSZ OBRAZEKW pracy nad sobą i tańcem liczy się każdy krok, gest, wyskok i akcent – mówi instruktorka . Zmęczone wysiłkiem ciało czasami nie nadąża za wartkim tempem oberka czy polki. Trzeba się więc nie tylko nauczyć mazura ale również szybkiej regeneracji sił. Do uprawiania tańca potrzebna jest wyjątkowa motywacja. Tylko na filmach dziewczyna wprost z garażu trafia do Akademii Tańca. W życiu na każdy aplauz trzeba zapracować. Ćwiczenie tańca to nie fajerwerki, to żmudne rzeźbienie samego siebie.POWIĘKSZ OBRAZEK

Wieczorem, zaraz po kolacji cały zespół zbiera się w świetlicy by uroczyście przyjąć do grona „Zamojszczyzny” najmłodszych uczestników warsztatowej eskapady. Po wstępnej zapowiedzi i programie artystycznym „średniej grupy” rozpoczyna się proces tanecznej inicjacji. W pierwszym starciu dzieci odpowiadają na pytania zadawane przez starszych zespołowiczów dotyczące zespołu i swego miasta - Zamościa. Drugą fazę stanowią nie najsmaczniejsze mikstury i swoisty, konieczny do pokonania tor przeszkód. Wśród śmiechów i radości wszystko kończy się szczęśliwie. Dzieci pomyślnie zdają swój pierwszy egzamin. Oficjalnie stają się cząstką Zespołu Pieśni i Tańca „Zamojszczyzna”. Zaraz też pojawiają się gitary. Śpiewniki wędrują z rąk do rąk. Rozbrzmiewa śpiew. 20 minut później emocje umykają spod zmęczonych powiek małych tancerek i tancerzy. Opiekunowie odprowadzają ich do łóżek. Ten dzień na pewno zapamiętają na długo. Starsi po dłuższej chwili również udają się do swych pokoi. Jutro od 10.00 instruktorzy będą ich oczekiwać na salach tanecznych i wokalnych. Jutro czeka ich nie mniej pracowity, wspólny dzień.POWIĘKSZ OBRAZEK

POWIĘKSZ OBRAZEK

Przez trzy dni towarzyszyłem zespołowi w jego zmaganiach z tańcem i przyznaję, uległem urokowi tej ludzkiej i przyjaznej wspólnoty. Uśmiechnięte twarze, współpraca, szacunek dla starszych kolegów i koleżanek, opieka nad młodszymi, wspólne zabawy, wspólna praca oraz wspólna odpowiedzialność za program i klasę zespołu. Wartości, trudne dzisiaj do odnalezienia i których nie da się nie docenić. Mam przekonanie, że nie ma takich pieniędzy, których nie warto byłoby wydać na taką opiekę i edukację artystyczną naszych dzieci. Przez cały czas drążą mój umysł dwie myśli: czy ich rodzice cenią dar jaki ofiarowuje im i ich dzieciom „rodzina” nazywana Zespołem Pieśni i Tańca „Zamojszczyzna” oraz czy władze miejskie potrafią dostatecznie oszacować korzyści płynące z posiadania takiego skarbu jak ten zespół ? Wiem jedno, można nie lubić folkloru, (choć do lamusa należy odłożyć opinie o jego przaśności i nieatrakcyjności) można też nie mieć pieniędzy pozwalających na prowadzenie podobnej działalności, ale niechaj sczeźnie ten, który nie pochyli głowy przed ich pracą i osiągnięciami (tymi wychowawczymi i artystycznymi). Ja czynię to z przyjemnością i szczerym szacunkiem.

JW