• Start
  • Mnie do tego nie trzeba było namawiać.

Mnie do tego nie trzeba było namawiać.

Mnie do tego nie trzeba było namawiać.

Odkąd pamiętam, a pamięć moja funkcjonuje już dosyć długo, hasło Biała Podlaska wiąże się z osobą Janusza Izbickiego, dyrektora Miejskiego Ośrodka Kultury w Białej (tak mieszkańcy Białej Podlaskiej mówią o swoim mieście) oraz z "BIAWENĄ" zespołem tańca ludowego tamże.

Jak dla nas, ludzi zajmujących się tańcem ludowym, jego życiowa droga nie jest zaskakująca. Jako dziecko próbuje swych sił w szkolnym zespole tanecznym. Potem następuje przerwa. Wyjazd na studia do Lublina, który skutkuje działalnością w ZPiT UMCS'u. Wraca do Białej i zakłada swój własny zespół w zakładach przemysłu włókienniczego "Biawena".

Następnie praca, praca, praca, jeszcze raz praca i awanse. W końcu zostaje Dyrektorem Miejskiego Ośrodka Kultury. Jest nim do dnia dzisiejszego. Do dzisiaj również prowadzi zajęcia w swoim zespole.
Janusz Izbicki jest skromnym człowiekiem. Jego żwawo poruszająca się sylwetka i zewnętrzny wizerunek nie zmieniły się od lat. Czy ktoś widział Janusza Izbickiego bez brody i wąsów? Chyba niewielu. Jeśli chcesz z nim porozmawiać choć przez chwilę, nie czekaj na dogodny moment, chwytaj go natychmiast, inaczej zniknie szybko za rogiem. Pan Dyrektor posiada również ciekawą właściwość: nikt kto z nim choć raz rozmawiał nie zapomina jego twarzy i postaci.

Organizacja piątego już turnieju (w naszej dość krótkiej historii) jest nie lada wyczynem. Zapytałem więc, mojego rozmówcę o powód dla którego zajął się organizacją turniejów tańców polskich: image
- Mnie do tego nie trzeba było namawiać. Prawdą jest, że to Basia Kędra pierwsza zainteresowała mnie tym zadaniem i jego realizacją w Białej. Ostatnio właśnie rozmawiałem na temat prestiżu pewnych imprez z Prezydentem miasta. Doszliśmy wspólnie do wniosku, że "JARMARK FOLKLORU" i właśnie "trzewiczki" czyli Ogólnopolski Turniej Tańców Polskich "Tańczące Trzewiczki" są imprezami najwyższej wagi i wartości organizowanymi w naszym mieście. W konkluzji jasno widać, że nie tylko my, ale przede wszystkim władze są zainteresowane rozwijaniem takiej działalności. Bardzo nas to cieszy.
- Jeśli chodzi o tegoroczny turniej to jest nam bardzo przykro, że nie dopisała frekwencja. Myślimy jak to naprawić i dodatkowo zainteresować uczestników turnieju w 2006 roku. Zastanawiamy się nad zaproszeniem młodzieży, (szczególnie tej starszej) do kręgielni albo strzelnicy. Może zainteresuje ich turniej o mistrzostwo turnieju? Co Wy na to?
- Poza tym cieszymy się, że nasze działania zostały docenione przez CIOFF i zostaliśmy stolicą regionu lubelsko-podlaskiego. Ja specjalnie, bo moja najbliższą współpracownicą jest sam Komisarz regionu Basia Kędra. Właśnie, chciałbym skorzystać z tej oficjalnej okazji i pogratulować jej tej nominacji. Basiu gratuluję Tobie stanowiska i sobie Ciebie.
- W tym roku kilkoro z moich podopiecznych (członków zespołu "Biawena") specjalnie przybyło na turniej by mu się dokładniej przyjrzeć pod kątem startu w turnieju przyszłorocznym. Zobaczę jaki przyniesie to efekt. Staram się niczego nie narzucać moim tancerzom. Sam jednak jestem otwarty i popieram chęci startowania w turniejach. Jeśli znajdą się chętni, znajdę czas na pracę z tymi parami, choć to w mojej sytuacji jest bardzo trudne.
- W tym roku wszyscy jesteśmy dumni z naszego zespołu. Mówię o Zespole Pieśni i Tańca "PODLASIACY" który pracuje pod kierownictwem Marcina Bochenka. Dużym sukcesem są finałowe miejsca naszych najmłodszych dzieci. Również wysokie lokaty par z kategorii II klasy B są dla nas powodem do dumy. Cieszymy się także z par studenckich z zespołu Pieśni i Tańca "PODLASIE", pracujących pod batutą Pani Emmy Cieślińskiej. Podlasie górą - chciałoby się powiedzieć.
/JW