HISTORIA, którą można zobaczyć

HISTORIA, którą można zobaczyć.

Zawsze staram się być na peronie wcześniej. Wiem, że pan doktor ceni sobie spokój przed podróżą. Zjeżdżam w dół przeskakując stopnie ruchomych schodów i rozglądam się po peronie. Uff…. Jestem pierwszy. Krótka chwila oczekiwania – już widzę. Jasna kurtka, nieodłączny parasol, czapka z daszkiem jak te studenckie z lat siedemdziesiątych, spokojny chód, w ręku rączka niewielkiej walizeczki na kółkach. Wita mnie ciepły uśmiech.
– Witaj Jareczku, jak tam zdrowie i rodzina?

Stoimy na peronie Ja i Dr Ryszard Teperek – mój nauczyciel, mój przyjaciel, współpracownik i towarzysz wielu podróży. Gdy go poznałem był czterdziestoletnim mężczyzną, pracownikiem naukowym zakładu tańców i ćwiczeń muzyczno – ruchowych warszawskiego AWF, dla mnie jednak przede wszystkim jednym z dwóch najważniejszych osób Zespołu Tańca Ludowego.

Gdy zostałem jego uczestnikiem, przez jakiś czas nawet myślałem, że to ważniejsze niż sama uczelnia. Na szczęście przyszło opamiętanie. Zostawmy jednak autora i wróćmy do naszego głównego bohatera. Dla mnie i pewnie dla wielu, ludzie po AWF–ie zwykle kojarzą się z atletyczną sylwetką, niezbyt skomplikowaną osobowością czy spontanicznym i trochę beztroskim zachowaniem. Dr Teperek (teraz muszę przeprosić za dygresję, której się dopuszczam, ale nie mogę jej sobie odmówić. Mimo iż, już od dawna jesteśmy z panem doktorem po imieniu, czasami wydaje mi się, że Ryszard ma na imię Doktor. Wiem, że jest to oznaka szacunku, zawsze jednak w takiej chwili uśmiech pojawia się na mojej twarzy). Zacznę więc jeszcze raz. Ryszard Teperek nigdy nie odpowiadał stereotypom absolwenta AWF. Nie pamiętam by w chwilach nawet dużego stresu czy zdenerwowania przeklął albo też zachował się nieuprzejmie. Nigdy nie palił tytoniu i nie pił alkoholu. Wiem, że właściwie przetańczył całe swoje dorosłe życie, początkowo jako tancerz towarzyski – wielokrotny Mistrz Polski (w parze ze swoją żona Zosią) potem w charakterze choreografa z akademickim Zespołem Tańca Ludowego. Jednak przede wszystkim, był wykładowcą i nauczycielem prowadzącym zajęcia taneczne w ramach programu dla nauczycieli wychowania fizycznego. Teraz dotknę meritum sprawy. Dla mnie i śmiem sądzić dla wielu, Ryszard był nauczycielem niezwykłym. Zawsze miałem odczucie, że jemu naprawdę na nas zależało. Właściwie nigdy nie prowadził wykładów z uczciwości. Nie był mentorem oddzielającym plewy od ziarna. Nie zmuszał do słuchania. Ciężko pracował i pozwalał na współpracę ze sobą. Słuchał i zawsze brał pod uwagę odmienne zdania. Nigdy nie narzucał swojego punktu widzenia. Pytał, gdy miał wątpliwości i zawsze wierzył w dobre ludzkie intencje. Gdybym w lakoniczny sposób spróbował przedstawić najważniejsze dla mnie przesłanie jakie od niego otrzymałem w podarunku powiem, że nauczył mnie jak ważna jest w każdej dziedzinie życia systematyczność. Przytoczę również kilka sentencji dzięki którym łatwiej mi poruszać się w zwykłościach naszego świata:
- Na szczyty nie wbiega się w trampkach. Trzeba spokojnie iść naprzód, krok za krokiem. Załóż przy tym odpowiednie buty.
- Czasem nawet odległy termin w dłuższej perspektywie potrafi nas zaskoczyć szybkością pojawienia się.
- Nawet przeciętny mówca może stać się oratorem, jeśli tylko włoży czas w przygotowanie swojej wypowiedzi.
- Elegancki mężczyzna musi dbać nie tylko o umysł i garnitur, musi również zadbać o wygląd swoich butów.
Ryszard jest autorem wielu tekstów i artykułów, które do dzisiaj służą studentom wychowania fizycznego do podnoszenia swojej wiedzy o tańcu i ruchu. Wspólnie z Czesławem Sroką i Janem Łosakiewiczem jest autorem najważniejszego i jak dotąd jedynego poważnego filmu instruktażowego dotyczącego polskich tańców narodowych. Jest ekspertem Polskiej Sekcji CIOFF w dziedzinie tańca ludowego i narodowego. Przewodniczącym Komisji ds. Tańców Polskich Polskiej Sekcji CIOFF. Sędzią Ekspertem tańców polskich. W ciągu kilkunastu lat działalności Komisji uzbieraliśmy kilogramy tekstów, regulaminów i przepisów normujących działalność tej formy tanecznej. Był moment, że powstały nieporządek zaczął utrudniać nasze funkcjonowanie. Dzisiaj, dzięki niemu i jego niezwykłej skrupulatności w działaniu nasze dokumenty są wzorem przejrzystości.
Prywatnie Ryszard Teperek jest człowiekiem wesołym i towarzyskim. Lubi się śmiać . Potrafi ze swadą opowiadać anegdoty. Bawią go dwuznaczności szczególnie te, kierowane do piękniejszej części społeczeństwa. Nigdy jednak nie są one pozbawione szacunku i taktu. Jest autentycznym pracoholikiem dzielącym swój czas między wnuków i tańce narodowe w formie towarzyskiej. Ma przyjaciela, który nie posiada serca a jedynie układy scalone i procesory. Ryszard bowiem, jak żaden ze znanych mi ludzi w jego wieku, potrafi korzystać z komputera. Jeśli jesteście ciekawi o której kończy pracę otwórzcie SKYPE-a (program do komunikacji za pomocą komputera). Zielony znaczek jego aktywności potrafi zgasnąć o pierwszej w nocy.
Nadjeżdża pociąg. Za chwilę wsiądziemy do wagonu szóstego. Miejsca 41 i 42 przy oknie, dla niepalących. Spędzimy tam z przyjacielem kilka godzin na omówieniu najważniejszych problemów i gorących tematów. Nigdy nie ma zbyt wiele czasu aby porozmawiać o sprawach i ludziach, które są dla nas ważne i dla których pracujemy.

…………………………………
Plastikowe kółeczka niewielkiej walizeczki stukają nierównomiernie o płytki peronu. Za chwilę dotrzemy do parkingu przed stacją. Samochód zawiezie nas na miejsce, gdzie odbywać się będzie kolejny turniej tańców polskich.
Panie Doktorze Teperek, czy może spotkać nas coś lepszego od widoku tańczących dzieci? Dzisiaj także dziać się będzie następny etap Twojej historii, DOKTORKU.